Sześciolatek idzie do szkoły – wady i zalety

Dzieci, które w ubiegłym roku rozpoczęły naukę w pierwszej klasie uczą się już według nowej podstawy programowej. We wrześniu, do pierwszych klas szkół podstawowych, poszły siedmiolatki oraz sześciolatki urodzone w pierwszym półroczu 2008 roku. Jakie są wady i zalety nowego rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej?

Ministerstwo Edukacji Narodowej liczyło się podczas uchwalania nowej ustawy z głosami rodziców i szanowało ich wybór w sprawie podjęcia edukacji szkolnej przez sześciolatki. Od września ubiegłego roku decyzyjność rodziców w tej sprawę skończyła się. Do pierwszych klas poszły wszystkie sześciolatki urodzone w pierwszej połowie 2008 roku.

Kontrowersje związane ze zmianami nie ustają. Wielu z nas zastanawia się do dziś, czy przyspieszenie edukacji naszych dzieci będzie miało negatywny, czy pozytywny wpływ. W tym artykule postanowimy rzucić nieco światła na tę sprawę.

Przeciwnicy nowej ustawy zarzucają Ministerstwu Edukacji Narodowej, że nowe decyzje były przyjęte zbyt pochopnie. W ten sposób nasze dzieci zostały pozbawione zerówki, czyli okresu przejściowego, pomiędzy przedszkolem, w którym dominowały wspólne zabawy, a szkołą, w której trzeba poważnie podchodzić do obowiązków lekcyjnych i nauki. Przeciwnicy wskazywali na brak dojrzałości dzieci w tak wczesnym wieku.

Powodów do sprzeciwów było więcej. Obawiano się, że szkoły, zwłaszcza te z obszarów wiejskich, nie będą przygotowane technicznie na przyjęcie większej ilości dzieci. Problemem miało być też odpowiednie wyposażenie sal lekcyjnych i dostosowanie ich do młodszych uczniów. W sali powinny znajdować się między innymi szafki, żeby dzieci mogły zostawić część swoich rzeczy i mogły odciążyć plecaki.

Nowa reforma programowa oznaczała też wymianę podręczników i zmiany w programie nauczania. W praktyce oznaczało to, że starsze książki, np. te kupowane na giełdzie oraz te od starszych dzieci, staną się nieaktualne, a to dodatkowo obciąży kieszenie rodziców.

Dziś na nową reformę możemy spojrzeć z perspektywy czasu. Pisząc ten artykuł, sześciolatki zaczynają właśnie drugi semestr w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Czy szkoły były gotowe na przyjęcie młodszych uczniów? Jak nowa reforma sprawdziła się w praktyce? Spytaliśmy o to rodziców.

Byłam przeciwna reformie i obawiałam się, że zapewnienia Ministerstwa Edukacji nie zostaną spełnione. Jednak teraz widzę, że nie było się czego bać – mówi Anna Kasprzak, mama sześcioletniej Julii, która uczęszcza do jeden ze szkół w województwie lubuskim. – Klasy są w pełni dostosowane do nauczania nieco młodszych dzieci. Te starsze pomagają maluchom, a wcześniej obawiałam się, że starsze dzieci będą dokuczały młodszym. Również nauczyciele zostali specjalnie przygotowani – dodaje pani Anna.

Przypomnijmy, że władze samorządowe dofinansowywały placówki szkolne w celach przygotowawczych i remontowych. Prawidłowo rozwiązano również problemy z podręcznikami szkolnymi, które były refundowane. Plusów jest jednak więcej.

Rodzice często wymieniają, że nowa reforma pozwoli dzieciom na wcześniejsze zdobycie wiedzy, a tym samym na wcześniejszy start w dorosłe życie. Również dzieci, które dorastają szybciej od swoich rówieśników, mają szansę na udział w ciekawych zajęciach i kołach tematycznych.

A co Wy, drodzy Rodzicie, myślicie o nowej reformie? Zauważacie więcej plusów, czy minusów?

Szczegółowych wytycznych należy szukać w odpowiednim rozporządzeniu, można je znaleźć na przykład tutaj: www.reformaprogramowa.men.gov.pl.

Źródło: Reforma edukacji, [w:] Strona Ministerstwa Edukacji Narodowej, dostęp: 11.02.2015, dostępne w www: www.reformaprogramowa.men.gov.pl.

Może Ci się również spodoba

%d bloggers like this: